marku,
no to...CMOK w szramę...o, jeszcze jedna...i jeszcze, no niemożliwe, żeby taki mały korkociąg tyle narozrabiał...zresztą prawdę powiedziawszy ja nie widzę tych wszystkich szram...ale to pewnie przez ten mój astygmatyzm-skoro Pan każe całować, to całuję:)*****
usher,
uczę się cały czas ... z drobnymi przerwami...
Zbieram siły na wieczorne szaleństwo ;)))
Buziak;)*
No ladnie... i jeszcze jakis usher wciska sie z boku... ja mam astygnatyzm, ale jeszcze dobrze czytam i wiem, ze dzisiaj jest moja kolej na szalona cos...
chyba musisz jej uzyc bo marek nam ucieknie na caly weekend.
ja gotow jestem uciachac sobie najmniejszego palca u nogi, zeby sie dowiedziec co ON takiego wie :-)
mi sie zdaje, ze on sam mial problemy, ze zrozumieniem siebie :-))
ale to mu sie udalo ! :-)
"Prawda i fałsz zespalają się więc i nie są stanowczymi przeciwieństwami."
usher,
skoro już nawiązałam do Hegla, to muszę Ci wyznać, iż ostatnio natknęłam się w książce trzech miłych pań (Appleby,Hunt,Jacob) "Powiedzieć prawdę o historii" na zdanie, które zmusiło mnie do dopisania sławetnego "hehe" na marginesie...oto ono:
"Na jego [Hegla] wykłady uczęszczali nacjonalistycznie nastawieni studenci, mimo iż język tych wykładów był trudny, a czasem wręcz niemożliwy do zrozumienia"
;))